Chłopiec był sam. Nikt go nie kochał i on nie kochał nikogo.
Miłość nie istnieje.
♥

„Ładny mamy dzisiaj dzień. Idealny na pracę w ogrodzie.
Kai”
Nie zrozumiał, a nawet uznał to
za jakiś głupi żart, więc zmiął papierek w ręce i wyrzucił go w stertę innych
śmieci. Spojrzał jeszcze na niego przez chwilę, bo wciąż czuł jego przyjemną
woń, a następnie zabrał się za posiłek, który z trudem przechodził mu przez
przełyk.
Nie miał pojęcia, dlaczego
jeszcze jadł, dlaczego jeszcze oddychał. Przecież już dawno stracił nadzieję,
czuł jak jego duch powoli opuszcza jego ciało. Widział, że stał się pustym
naczyniem i nawet myślał już o samobójstwie, ale nie potrafił tego zrobić.
Jakaś niewidzialna siła go przed tym powstrzymywała, czyiś cichy szept zawsze
uspokajał sztorm jego emocji i bezgłośnych krzyków. W końcu już przestał
próbować, bo nie mógł tego zrobić. Coś mocno zakorzeniło go tu, na Ziemi.
A on sam czekał.
Nie wiedział na co, ale czekał.
Był pewien, że coś się wydarzy, że nastąpi jakiś wielki przełom w jego życiu.
Nie miał pojęcia, jak mogłoby to wyglądać, ale czuwał i nie przestawał tego
robić, bo to chyba jedyne co mu pozostało. Ciekawość mu pozostała.
Wziął do ręki jedną z serwetek i
w bardzo wyniosły sposób wytarł sobie nią usta. Kątem oka spojrzał na białe róże i zastanowił się.
To ten nowy? Ten, który rzekomo go wyciągnie z jego własnego królestwa?
Niedoczekanie. Było tu tak wiele ekspertów i każdy poddał się już po pierwszym tygodniu.
Nikomu nawet nie udało się nawiązać z nim kontaktu, a o opuszczeniu pokoju nie
było mowy. Nie sądził, by tym razem było inaczej. Jongin nie wyróżniał się na
tle swoich poprzedników tak naprawdę niczym, a nawet wydawał się jeszcze
bardziej bezsilny. Nie miał szans. Nie uda mu się.
Kyungsoo uśmiechnął się krzywo,
wyrzucając zmiętą serwetkę na górę śmieci.
Nie chciał stąd wychodzić. Bardzo
lubił tu przebywać. Samotność, ciemność i odizolowanie. Odpowiadało mu to, sam
wybrał tę ścieżkę, więc dlaczego inni nie potrafili tego zaakceptować? Kiedy
zostawią go w spokoju? Kiedy przestaną próbować?
Kiedy stracą nadzieję?
♥
- Oddał już tackę? – zapytał, leżąc na łóżku w ten sposób, że jego głowa
stykała się z podłogą, a on sam widział wszystko do góry nogami.
- Musisz chwilę poczekać. Czasami trwa to dzień, czasami kilka miesięcy –
westchnęła.
- Nie zamierzam tyle czekać, wybacz – prychnął. – Nie mamy tyle czasu. On
umiera.
Podciągnął się do siadu nieco za szybko, bo nagle cały świat przed oczami
mu zawirował, ale już po chwili wstał i chwycił w rękę flakonik z jakimiś
perfumami.
- Co robisz? – Susan zmrużyła oczy, dokładnie przyglądając się małej
buteleczce.
Chłopak jeszcze uchwycił jedną z białych róż, które znajdowały się w
flakoniku na jego biurku i bez słowa opuścił pokój, delikatnie zatrzaskując
drzwi.
Westchnęła i osunęła się na łóżko.
Zrozumienie go graniczy z cudem.
Uklęknął przy dębowych drzwiach i rozpylił perfumy w jego pokoju,
korzystając z dziurki od klucza.
Białe róże i ten zapach w końcu staną się dla Kyungsoo potwornie
sentymentalnie. Nie będzie mógł pozbyć się ich woni. A gdy tego zabraknie,
zacznie tęsknić, a tęsknota pchnie ku wielkim poświęceniom.
Jongin uśmiechnął się pod nosem, kiedy usłyszał ciche pociągnięcie nosem.
Znak, jest znak, że ktoś tam faktycznie jest!
Z w y c i ę s t w o.
- Podoba ci się ten zapach? – Nie potrafił nie zapytać. – Wiesz, zapamiętaj
go bardzo dokładnie, może w przyszłości cię do czegoś lub kogoś doprowadzi.
Na przykład do mnie, dodał w myślach.
- Wiesz co? Mam dla ciebie prezent, jestem pewien, że ci się spodoba –
powiedział z uśmiechem. – Musisz jedynie otworzyć drzwi i go sobie wziąć.
Cisza.
- To byłoby zbyt proste, prawda? – Zaśmiał się dźwięcznie. – Nawet nie
łudziłem się, że to zrobisz, ale zawsze warto spróbować – westchnął. – Wiesz,
co oznaczają białe róże?
Cisza.
- Spokojnie, liczyłem się z tym, że mi nie odpowiesz. – Zaśmiał się
ponownie. Rozmawianie z powietrzem było w cholerę zabawne, ale doprowadzało do
szaleństwa. – Białe róże oznaczają, że jesteś wart kochania, a ja i moje
uczucia są całkowicie prawdziwe, więc nie musisz się obawiać, że cię zostawię.
Cisza.
- Codziennie będę cię obdarowywał chociaż jedną białą różą, Kyungsoo.
Zasługujesz na miłość – dodał nieco poważniej. Jego głos stał się
zdeterminowany, przesiąknięty szczerością i prawdą. Nie było opcji, by chłopak
z wewnątrz uznał go za kłamcę.
Kyungsoo potrzebował głębokiego uczucia, potrzebował Jongina, bo tylko on
mógł mu te uczucie dać. Kai był jego jedyną szansą na nowe życie, na miłość,
która go uratuje od samego siebie.
Miłość również skłania do wielkich poświęceń.
- Tak więc, Kyungsoo – podjął po chwili milczenia – Nie mam pojęcia,
dlaczego tam się zamknąłeś, ale cię stamtąd wyciągnę. – Uśmiechnął się
szelmowsko. – I huh, ładny mamy dziś dzień, prawda? Idealny na ścinanie wszystkich
niepotrzebnych kwiatów. – Westchnął. – W takim razie do zobaczenia i och,
prawie bym zapomniał! Zachód słońca… nie przegap go.
I odszedł.
Kyungsoo dokładnie wsłuchiwał się w jego kroki, a gdy ucichły, uchylił
lekko drzwi i wyciągnął rękę po różę, którą dla niego zostawił.
- Zachód?
Dla niego Słońce zaszło już dawno.
Zamknął drzwi i oparł się o nie plecami. Przymknął powieki i zaciągnął się
różanym zapachem.
- Miłość? – Uśmiechnął się ponuro, obracając różę w palcach. Po chwili
syknął z bólu, gdyż skaleczył się jednym z jej kolców. Przyglądał się
szkarłatnej strużce krwi spływającej w dół jego dłoni. Obserwował jak czerwień
plami biel kwiatu.
Siedział tak jeszcze przez chwile, po czym gwałtownie wstał z podłogi i pośpiesznie
zaczął szukać jakiejś karteczki, a później długopisu. Odsunął zasłony okna, by
mieć choć trochę światła, po czym nabazgrał na skrawku papieru kilka ledwo
czytelnych słów.
„
Miłość jest jak róża. Uważaj na jej kolce.
D.O”
No heeeej~ Nie wiem, nie dość, że krótkie to jeszcze takie nijakie, ale ciul. Chciałam coś w końcu dodać, bo mnie długo nie było haha
Nijakie? Daj spokój, ostatnia scena była cudowna! Cała postać Kyungsoo jest tak cholernie intrygująca, że sama układam sobie w głowie jego historię. Więc czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że będzie tam więcej jego przemyśleń i jakieś nakreślenie tego, co mu się stało~
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i czasu ♥
http://yehetasshole.blogspot.com
mnie się rozdział bardzo podoba! widać w nim, że Kai nie chce być bierny. na serio stara się dotrzeć do Kyungsoo, żeby ten opuścił pokój. pomysł z różami jest przepiękny i taki subtelny. poza tym, jest jakiś mały postęp. Kyungsoo napisał coś na karteczce. jedno zdanie, ale to już coś. mam nadzieję, że na tym się nie skończy.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam! :D