Światło
hunhan ; miniaturka
Rozłożył się wygodnie na moim łóżku, spoglądając tępo w
ekran swojego telefonu. Przyszedł w bardzo złym momencie, chyba najmniej
odpowiednim ze wszystkich. Nie wiedział, nie miał prawa wiedzieć, o czym
myślałem. Nawet nie przypuszczał, jak bardzo chciałem rozpostrzeć skrzydła. Nie
pozwoliłem mu na żadne domysły, bo nie dałby mi odejść. Zbyt bardzo mnie kochał.
Leżał tak przez chwilę nieruchomo, przyglądając się swojemu odbiciu
w czarnym ekraniku. Jego twarz była mocno zarumieniona od gorąca, które
wpływało do pokoju przez uchylone okno. Powinienem był je zamknąć, ale lubiłem
zapach popołudniowego słońca i leniwych wakacji. Zasunąłem jedynie rolety,
bo uwielbiałem przebywać w ciemności, z którą zresztą się wtedy utożsamiałem.
Tak, byłem ciemnością i potrzebowałem światła, które nadałoby mi kolorów.
Znudzony gapieniem się na niego bezczynnie westchnąłem cicho, po czym włączyłem Lanę del Rey i runąłem na łóżko, wpatrując się w
odbicie, które tym razem przedstawiało nas dwoje. Uśmiechnął się, ale ja nie odwzajemniłem
tego pozornie miłego gestu. Ciągle mu się jedynie przyglądałem, bo nie
potrafiłem stwierdzić, czy on nadaje się na moje światło.
- Cześć – mruknąłem, odwracając głowę w jego stronę tak, że
nasze nosy praktycznie się ze sobą stykały. Wyszczerzył się jeszcze bardziej,
po czym ustami rozciągniętymi uśmiechem musnął lekko moje wargi, jakby starał
się w nich zasadzić choć odrobinę szczęścia.
Ale ja nie byłem szczęśliwy, byłem przetrzymywany przez monotonię.
I ciemność.
- Tęskniłem za tobą, wiesz? – Nie przestawał się uśmiechać.
Zakochani podobno właśnie mają to do siebie, że nie umieją przestać tego robić, więc dlaczego ja nie potrafiłem chociażby unieść lekko kącików ust?
Pokiwałem przytakująco głową i spojrzałem głębiej w jego piwne
oczy przepełnione miłością, tęsknotą i pragnieniem. Patrzyły na mnie tak
intensywnie, że nie wytrzymałem. Wstrzymałem oddech i złożyłem na jego ustach motyli
pocałunek, który miał być taką delikatną zapowiedzią tych późniejszych, o wiele namiętniejszych.
Byłem mu to winny.
Jego uśmiech z przyjemnego i troskliwego stał się bardziej
szelmowski i zadziorny. Wiedziałem, co to oznacza i choć zazwyczaj tego nie
lubiłem, tego dnia mu na to wszystko pozwalałem. Chciałem namiętnością wydostać
się z tego apatycznego letargu, który od jakiegoś czasu nie dawał mi żyć.
Chciałem namiętnością rozbudzić moje bodźce, zmysły, uczucia.
Ale nie udało się.
Bo Sehun nie był moim światłem.
No heej~ W sumie sama nie wiem, co to jest... Tak mnie wzięło na pisanie, więc w niecałe 20 minut napisałam właśnie takie miniaturko-podobne-coś. Nie jest jakoś szczególnie wybitne, bo pisałam to na rozluźnienie, ale no, dodaję, żeby nie było, że o Was zapomniałam haha ♥ I wiecie, nie musicie sugerować się tym 'hunhanem', bo w sumie to jest dość uniwersalny tekst, a mi tak akurat oni do tego pasowali, więc no ;)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTo jesteś ty. Miniaturka jest piękna bo kocham rzeczy, które można interpretować. A to można dopasować do siebie. Podoba mi się.
OdpowiedzUsuńNie umiem pisać komentarzy.
Przepraszam.
Kocham.
niutta.blogspot.com
~Niuta.
Czemu zawsze kiedy czytam twojego hunhan'a LuHan'a odbieram jako SeHun'a, a SeHun'a jako LuHan'a? Coś ze mną nie tak?
OdpowiedzUsuńPoza tym miniaturka była cudowna, kocham ciebie i twoje epitety. Widać, że są bardzo dopracowane.
Czekam z niecierpliwością na coś dłuższego.
Kocham cię.~
lonelyplanetstars.blogspot.com