To nie zazdrość,
po prostu jestem zły,
że poświęcasz uwagę
komuś innemu
niż ja
Cholernie ubolewał.
Nie potrafił się uspokoić, ciągle
chodził podenerwowany i majaczył coś pod nosem. Później siadał na krześle i
nienaturalnie się prostując, brał kilka głębokich oddechów, które i tak w
niczym nie pomagały, bo zaledwie kilka sekund później znowu miotał się po
podłodze.
- Oszaleję. – opadł bezwładnie na
lóżko, zaraz obok mnie.
- Mówiłem ci, żebyś do niego po
prostu zagadał. – przewróciłem oczami.
- Ale on jest wampirem!
- A ty wilkołakiem, i co? –
podniosłem wzrok znad notatek o demonologii i przyjrzałem się skulonemu
chłopakowi.
- To, że nasze rody ze sobą
walczą.
- Ale jak już wiemy, Baekhyun nie
lubi walczyć.
- Po prostu nie, Kai. – uciszył
mnie. Jego głos był tym razem bardzo stanowczy i opanowany.
- Dlaczego?
- Bo nie potrafię… - burknął.
Zaśmiałem się, bo wow, Chanyeol jednak czegoś nie potrafi.
- Nie potrafisz rozmawiać? –
prychnąłem.
- Nie potrafię flirtować. – chyba
się zawstydził, bo skulił się jakby jeszcze bardziej.
- Ale wcale nie musisz zaczynać
od flirtu, najpierw się zaprzyjaźnijcie. – westchnąłem.
Kyungsoo z nami nie było i jego
pałeczkę cioci dobrej rady przejąłem niestety ja.
- Nie wytrzymam. W końcu się na
niego rzucę.
+
Ale spróbował.
Kyungsoo zaaranżował nam jakieś tam
przyjacielskie spotkanie, że niby ja i ten tuman Chanyeol mieliśmy im pomóc w
nauce, czy coś.
Baekhyun z Kyungsoo siedzieli na
dywanie naprzeciwko mnie i Chanyeola. Cała podłoga walała się w jakiś kartkach,
nierozwiązanych testach, kredkach, długopisach i ogólnie we wszystkim. Do
uparcie czegoś szukał, za to jego przyjaciel zawzięcie coś notował.
Panowała drętwa cisza, wypełniona
jedynie świstem kartek i szuraniem ołówków.
Kątem oka spojrzałem na Chanyeola,
który z jednej strony trząsł się ze strachu, a z drugiej się cieszył. Drżącą
ręką pisał jakieś kulfony w swoim zeszycie, znad którego ukradkowo spoglądał w
stronę Baekhyuna.
Musiałem przyznać to nawet ja –
chłopak faktycznie był uroczy i delikatny. Kompletnie różnił się od wampirów, z
którymi do tej pory miałem do czynienia. Wyróżniał się nienaganną kulturą,
nieśmiałymi spojrzeniami i cha, flirtem.
Tak, Baekhyun był mistrzem flirtu
i zauważyłem to już na samym początku. Używał swoich walorów do własnych celów,
a Chanyeol niestety dał się na to złapać.
Odchrząknąłem, by zwrócić na
siebie uwagę.
- Więc, hm, co jest tematem
waszego projektu?
- Miłość! – Kyungsoo prawie
krzyknął, przez co Baekhyun zgromił go wzrokiem.
- Jeszcze nie wiemy, tak jak już
wspominał D.O, myślimy nad rozważaniem miłości między, yy, różnymi rasami. –
wytłumaczył.
Widziałem, jak twarz Chanyeola
się rozjaśnia.
- To wspaniały temat! –
rozentuzjazmował się – Więc jakie masz o tym zdanie?
- Wiesz – Baekhyun opuścił
zarumienioną twarz i podrapał się po karku – Sam mam chłopaka innej rasy, więc…
O nie.
Widziałem, jak Chanyeol marnieje
i nie uszło to uwadze również Kyungsoo.
Zapadła kolejna żenująca cisza.
Baekhyun w końcu raczył obdarzyć nas spojrzeniem, rozglądając się niepewnie.
- Co jest? Nie tolerujecie
związków tej samej płci? – zapytał niepewnie.
Chanyeol zaprzeczył głową
delikatnie, wbijając wzrok w podłogę.
- Uff, to dobrze. W sumie mogłem
się domyślić, w końcu Kyungsoo… – w tym momencie Do zakrył mu usta dłonią i
spiorunował wzrokiem.
Kyungsoo co?
- Miałeś kiedyś chłopaka? –
zapytałem, zanim pomyślałem.
Zapadł cisza, Do spłonął w
czerwieni, a ja szybko pożałowałem tego pytania, gdy zauważyłem spojrzenie
Chanyeola.
- Był. – odpowiedział za niego.
Westchnąłem, zapowiadając kolejną
wkurzającą ciszę.
- To zaczniemy ten projekt czy
nie? – warknąłem cicho, udając, że zaczytuję się w książce.
Którą swoją drogą otworzyłem do
góry nogami.
+
- Baekhyun jest cudowny! –
krzyknął szeptem, lądując na łóżku.
Fangirlował jak hot
trzynastolatka, ale starałem się na niego nie zwracać uwagi.
- Wiem, mówisz to już piętnasty
raz.
- I mogę to powtórzyć nawet
trzysta razy, bo on jest naprawdę cudowny!
Przewróciłem oczami.
Była już 23, a on ciągle gadał
jak najęty. Czekałem aż się wyciszy i uśnie, bym w spokoju mógł się wdrapać do
pokoju Kyungsoo. I boże, ten cholerny Yeol nie potrafił skończyć mówić. Ciągle
opowiadał mi o tym, jaki to Baekhyun jest uroczy, kochany, cudowny, śliczny,
delikatny i niewinny. Zupełnie jakby zapomniał, że jest hm, zajęty.
- A jak sprawa z Krisem?
Chanyeol zrobił zniesmaczoną
minę.
- Nawet mi nie przypominaj.
Baekhyun ciągle o nim mówi. Ugh. – zrobił zniesmaczoną minę.
Westchnąłem.
- Kai? – zawołał niepewnie po
chwili milczenia.
- Hm?
- Myślisz... – zawahał się –
Myślisz, że jest jeszcze szansa, że Baekhyun może mnie, no wiesz, pokochać? –
było ciemno, a i tak wiedziałem, że się czerwieni.
- Jeśli niczego nie spieprzysz to
tak.
Wyszczerzył się i na nowo zaczął
mi opowiadać o jego miłości. Szczerze? Myślałem, że zwariuję, bo skończył
dopiero o pierwszej w nocy i ostatecznie nie spotkałem się z Kyungsoo.
+
Gdy się obudziłem, Chanyeola już nie było. Ba!
Zostawił po sobie nawet pościelone łóżko, co było bardzo nie w jego stylu. Może
Baekhyun jednak dobrze na niego wpłynął?
W każdym razie ubrałem się i
szybko poszedłem po Do, którego również nie zastałem, bo uwaga, uwaga, miał
mnie w dupie i na zajęcia udał się z Chanyeolem.
No myślałem, że mnie coś trafi.
Ja codziennie musiałem się budzić
godzinę wcześniej, by iść i zadbać o jego bezpieczeństwo, a ten miał na mnie,
delikatnie mówiąc, wyjebane i poszedł sobie z nowym kumplem, nic mi o tym nie
mówiąc.
Starając się ukryć zdenerwowanie,
ruszyłem do swojej klasy, gdzie zająłem ulubione miejsce przy oknie.
Tak się chce bawić?
Dobra.
Ja też się pobawię.
Zadzwonił dzwonek, ja w spokoju
się spakowałem i zamiast iść po Kyungsoo, poszedłem na stołówkę. Skoro tak
bardzo zaprzyjaźnił się z Chanyeolem, to niech on go poniańczy. Zobaczymy, czy
go nie zabije, gdy zorientuje się, że D.O jest człowiekiem.
Pff.
Nakładając jedzenie na tackę,
zauważyłem kątem oka śmiejącego się Do i mojego rozbawionego czymś przyjaciela.
Siedzieli razem przy moim ulubionym stoliku i szczerzyli do siebie japy jak
gdyby nigdy nic. Nosz kurde. Co to ma być?!
Kompletnie ich ignorując,
usiadłem z jakimiś dziewczynami, które na mój widok zaczęły poprawiać włosy i
nienaturalnie się uśmiechać. Ugh, ohyda.
Nie patrzyłem w stronę Kyungsoo i
Chanyeola, udawałem, że świetnie bawię się w towarzystwie pustych czarownic.
Gdy tylko usłyszałem dzwonek
zwiastujący kolejną lekcję, wyszedłem z jadalni bez słowa.
+
Całą następną lekcję myślałem o
Chanyeolu i Kyungsoo. Co z nimi było nie tak? Czyżby Chan już zapomniał o
Baekhyunie? A Do o mnie?
Prychnąłem chyba za głośno, bo
profesor zgromił mnie wzrokiem.
W każdym razie Kyungsoo dał mi tym
wszystkim jasno do zrozumienia, że już mnie nie potrzebuje. I nawet nie
zdajecie sobie sprawy, jak bardzo byłem zły, gdy zaraz po dzwonku pobiegłem w
stronę jego klasy. Oczywiście dobrze, że to zrobiłem, bo Do stał z opuszczoną
głową naprzeciw Krisa. Okalał ich tłum innych uczniów i cholera, śmierdziało mi
tu kłopotami. Zaczaiłem się lekko, by podsłuchać, co jest grane.
- No pokaż, co potrafisz, synku
Posejdona! – prychnął Wu, zaplatając ze sobą ręce. Reszta czekała ze
zniecierpliwieniem na pokaz samego potomka greckiego boga, a Kyunsoo płonął w
zażenowaniu i strachu. Ja również. Dużo nie myśląc, stanąłem między nim a
Krisem, starając się przerwać przedstawienie.
- No, zostawcie go, pewnie się
wstydzi.
Bożeee, już głupszej wymówki
chyba nie mogłem wymyślić. Mimo to, wszyscy z cichym pomrukiem niezadowolenia
rozeszli się w swoje strony. Został jedynie Kris, który ciągle cwaniacko
patrzył się na Kyungsoo.
Dopiero później łaskawie spojrzał
i na mnie.
Prychnął kpiąco i wyprostował
się, patrząc na mnie z góry. Po chwili zrobił krok w naszą stronę, a ja gestem
dłoni kazałem Do się jeszcze bardziej cofnąć za moje plecy.
Kris nachylił się nade mną i z
cichym, ale jak zwykle kpiącym pomrukiem szepnął mi do ucha:
- Już wiem.
I odszedł, pozostawiając mnie w
kompletnym oszołomieniu, bo o Boże, on
wie.
Jejku kocham to opowiadanie! Kai taki zazdrosny o to ze kyungsoo i chanyeol spędzają ze sobą czas. Jak słodko! Do miał chłopaka? ?? Chce więcej na ten temat! Mam nadzieje ze baek zwróci uwagę na chanyeola i będą razem! I kurcze Kris wie ze dyo jest czlowieczkiem! ! I co teraz?! Ja chce więcej tego opowiadania! Czekam z niecierpliwością na next! Proszę dodaj go prędko!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
ten rozdział jest genialny! najpierw zazdrosny Kai. widać, że nie może przeżyć, że Kyungsoo spędza więcej czasu z Chanyeolem i się od niego odsuwa. kochany zazdrośnik. nie podoba mi się tu rola Krisa, bo psuje wszystko. ingeruje w związek Baekyeola (który nie istnieje JESZCZE) oraz może wygadać tajemnicę Kyungsoo. zrobiło się ciekawie, ale i groźnie!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam! :D
Pierwszy raz komentuje twojego bloga.Ten rozdział mi się tak spodobal ,ze pomimo jednej kreski zasięgu pisze komentarz.Przepraszam teraz obiecuje ,ze będę komentować.Masz wielki talent dziewczyno! Kocham to opowiadanie. A oneshot z hunhanem to sdhiaqah <3333 Wybacz mi za ten dość nie wylewny komentarz ,ale nie mam wifi w sumie... Następne komentarze będę o wiele lepsze. WENY i czekam na więcej !! to do następnego !!
OdpowiedzUsuńps.przepraszam za błędy !!
Ta pani u góry poleciła mi to opowiadanie i żebym skomentowała . Cóz nie umiem pisać komentarzy...Ale sie postaram. Opowiadanko jest genialne. Temat i ogólnie klimat mi się niesamowicie podobają. Jestem dopiero na 4 rozdziale ,ale postanowiłam napisać komentarz tu. Zaczęłam je czytać dzisiaj po południu i nie mogłam sie oderwać ,ale niestety musiałam. Cóóóóż . kolejne rozdziały bedziemy )ja koleżanka u góry) komentować. i powodzenia bo widzę,ze blog jest nowy. weny weny i jescze raz weny! ps.moje i komentarze oh sehunnie mogą być podobne bo w końcu siostry i podobny styl pisania ;__; :D
OdpowiedzUsuńfaktycznie macie podobny styl pisania. ^^
UsuńGenialne. Nic wiecej nie jestem w stanie napisac. Weny i czekam na wiecej i wiecej. Mam swietny klimat bo jest burza i moj tablet wariuje. :) czekam na 7 :*
OdpowiedzUsuń