26.07.2015

Soul of light | Rozdział 6




To nie zazdrość,
po prostu jestem zły,
że poświęcasz uwagę
komuś innemu
niż ja


Cholernie ubolewał.
Nie potrafił się uspokoić, ciągle chodził podenerwowany i majaczył coś pod nosem. Później siadał na krześle i nienaturalnie się prostując, brał kilka głębokich oddechów, które i tak w niczym nie pomagały, bo zaledwie kilka sekund później znowu miotał się po podłodze.
- Oszaleję. – opadł bezwładnie na lóżko, zaraz obok mnie.
- Mówiłem ci, żebyś do niego po prostu zagadał. – przewróciłem oczami.
- Ale on jest wampirem!
- A ty wilkołakiem, i co? – podniosłem wzrok znad notatek o demonologii i przyjrzałem się skulonemu chłopakowi.
- To, że nasze rody ze sobą walczą.
- Ale jak już wiemy, Baekhyun nie lubi walczyć.
- Po prostu nie, Kai. – uciszył mnie. Jego głos był tym razem bardzo stanowczy i opanowany.
- Dlaczego?
- Bo nie potrafię… - burknął.
Zaśmiałem się, bo wow, Chanyeol jednak czegoś nie potrafi.
- Nie potrafisz rozmawiać? – prychnąłem.
- Nie potrafię flirtować. – chyba się zawstydził, bo skulił się jakby jeszcze bardziej.
- Ale wcale nie musisz zaczynać od flirtu, najpierw się zaprzyjaźnijcie. – westchnąłem.
Kyungsoo z nami nie było i jego pałeczkę cioci dobrej rady przejąłem niestety ja.
- Nie wytrzymam. W końcu się na niego rzucę.


+

Ale spróbował.
Kyungsoo zaaranżował nam jakieś tam przyjacielskie spotkanie, że niby ja i ten tuman Chanyeol mieliśmy im pomóc w nauce, czy coś.

Baekhyun z Kyungsoo siedzieli na dywanie naprzeciwko mnie i Chanyeola. Cała podłoga walała się w jakiś kartkach, nierozwiązanych testach, kredkach, długopisach i ogólnie we wszystkim. Do uparcie czegoś szukał, za to jego przyjaciel zawzięcie coś notował.
Panowała drętwa cisza, wypełniona jedynie świstem kartek i szuraniem ołówków.
Kątem oka spojrzałem na Chanyeola, który z jednej strony trząsł się ze strachu, a z drugiej się cieszył. Drżącą ręką pisał jakieś kulfony w swoim zeszycie, znad którego ukradkowo spoglądał w stronę Baekhyuna.
Musiałem przyznać to nawet ja – chłopak faktycznie był uroczy i delikatny. Kompletnie różnił się od wampirów, z którymi do tej pory miałem do czynienia. Wyróżniał się nienaganną kulturą, nieśmiałymi spojrzeniami i cha, flirtem.
Tak, Baekhyun był mistrzem flirtu i zauważyłem to już na samym początku. Używał swoich walorów do własnych celów, a Chanyeol niestety dał się na to złapać.
Odchrząknąłem, by zwrócić na siebie uwagę.
- Więc, hm, co jest tematem waszego projektu?
- Miłość! – Kyungsoo prawie krzyknął, przez co Baekhyun zgromił go wzrokiem.
- Jeszcze nie wiemy, tak jak już wspominał D.O, myślimy nad rozważaniem miłości między, yy, różnymi rasami. – wytłumaczył.
Widziałem, jak twarz Chanyeola się rozjaśnia.
- To wspaniały temat! – rozentuzjazmował się – Więc jakie masz o tym zdanie?
- Wiesz – Baekhyun opuścił zarumienioną twarz i podrapał się po karku – Sam mam chłopaka innej rasy, więc…
O nie.
Widziałem, jak Chanyeol marnieje i nie uszło to uwadze również Kyungsoo.
Zapadła kolejna żenująca cisza. Baekhyun w końcu raczył obdarzyć nas spojrzeniem, rozglądając się niepewnie.
- Co jest? Nie tolerujecie związków tej samej płci? – zapytał niepewnie.
Chanyeol zaprzeczył głową delikatnie, wbijając wzrok w podłogę.
- Uff, to dobrze. W sumie mogłem się domyślić, w końcu Kyungsoo… – w tym momencie Do zakrył mu usta dłonią i spiorunował wzrokiem.
Kyungsoo co?
- Miałeś kiedyś chłopaka? – zapytałem, zanim pomyślałem.
Zapadł cisza, Do spłonął w czerwieni, a ja szybko pożałowałem tego pytania, gdy zauważyłem spojrzenie Chanyeola.
- Był. – odpowiedział za niego.
Westchnąłem, zapowiadając kolejną wkurzającą ciszę.
- To zaczniemy ten projekt czy nie? – warknąłem cicho, udając, że zaczytuję się w książce.
Którą swoją drogą otworzyłem do góry nogami.

+
- Baekhyun jest cudowny! – krzyknął szeptem, lądując na łóżku.
Fangirlował jak hot trzynastolatka, ale starałem się na niego nie zwracać uwagi.
- Wiem, mówisz to już piętnasty raz.
- I mogę to powtórzyć nawet trzysta razy, bo on jest naprawdę cudowny!
Przewróciłem oczami.
Była już 23, a on ciągle gadał jak najęty. Czekałem aż się wyciszy i uśnie, bym w spokoju mógł się wdrapać do pokoju Kyungsoo. I boże, ten cholerny Yeol nie potrafił skończyć mówić. Ciągle opowiadał mi o tym, jaki to Baekhyun jest uroczy, kochany, cudowny, śliczny, delikatny i niewinny. Zupełnie jakby zapomniał, że jest hm, zajęty.
- A jak sprawa z Krisem?
Chanyeol zrobił zniesmaczoną minę.
- Nawet mi nie przypominaj. Baekhyun ciągle o nim mówi. Ugh. – zrobił zniesmaczoną minę.
Westchnąłem.
- Kai? – zawołał niepewnie po chwili milczenia.
- Hm?
- Myślisz... – zawahał się – Myślisz, że jest jeszcze szansa, że Baekhyun może mnie, no wiesz, pokochać? – było ciemno, a i tak wiedziałem, że się czerwieni.
- Jeśli niczego nie spieprzysz to tak.
Wyszczerzył się i na nowo zaczął mi opowiadać o jego miłości. Szczerze? Myślałem, że zwariuję, bo skończył dopiero o pierwszej w nocy i ostatecznie nie spotkałem się z Kyungsoo.

+

 Gdy się obudziłem, Chanyeola już nie było. Ba! Zostawił po sobie nawet pościelone łóżko, co było bardzo nie w jego stylu. Może Baekhyun jednak dobrze na niego wpłynął?
W każdym razie ubrałem się i szybko poszedłem po Do, którego również nie zastałem, bo uwaga, uwaga, miał mnie w dupie i na zajęcia udał się z Chanyeolem.
No myślałem, że mnie coś trafi.
Ja codziennie musiałem się budzić godzinę wcześniej, by iść i zadbać o jego bezpieczeństwo, a ten miał na mnie, delikatnie mówiąc, wyjebane i poszedł sobie z nowym kumplem, nic mi o tym nie mówiąc.
Starając się ukryć zdenerwowanie, ruszyłem do swojej klasy, gdzie zająłem ulubione miejsce przy oknie.
Tak się chce bawić?
Dobra.
Ja też się pobawię.
Zadzwonił dzwonek, ja w spokoju się spakowałem i zamiast iść po Kyungsoo, poszedłem na stołówkę. Skoro tak bardzo zaprzyjaźnił się z Chanyeolem, to niech on go poniańczy. Zobaczymy, czy go nie zabije, gdy zorientuje się, że D.O jest człowiekiem.
Pff.
Nakładając jedzenie na tackę, zauważyłem kątem oka śmiejącego się Do i mojego rozbawionego czymś przyjaciela. Siedzieli razem przy moim ulubionym stoliku i szczerzyli do siebie japy jak gdyby nigdy nic. Nosz kurde. Co to ma być?!
Kompletnie ich ignorując, usiadłem z jakimiś dziewczynami, które na mój widok zaczęły poprawiać włosy i nienaturalnie się uśmiechać. Ugh, ohyda.
Nie patrzyłem w stronę Kyungsoo i Chanyeola, udawałem, że świetnie bawię się w towarzystwie pustych czarownic.
Gdy tylko usłyszałem dzwonek zwiastujący kolejną lekcję, wyszedłem z jadalni bez słowa.

+

Całą następną lekcję myślałem o Chanyeolu i Kyungsoo. Co z nimi było nie tak? Czyżby Chan już zapomniał o Baekhyunie? A Do o mnie?
Prychnąłem chyba za głośno, bo profesor zgromił mnie wzrokiem.
W każdym razie Kyungsoo dał mi tym wszystkim jasno do zrozumienia, że już mnie nie potrzebuje. I nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo byłem zły, gdy zaraz po dzwonku pobiegłem w stronę jego klasy. Oczywiście dobrze, że to zrobiłem, bo Do stał z opuszczoną głową naprzeciw Krisa. Okalał ich tłum innych uczniów i cholera, śmierdziało mi tu kłopotami. Zaczaiłem się lekko, by podsłuchać, co jest grane.
- No pokaż, co potrafisz, synku Posejdona! – prychnął Wu, zaplatając ze sobą ręce. Reszta czekała ze zniecierpliwieniem na pokaz samego potomka greckiego boga, a Kyunsoo płonął w zażenowaniu i strachu. Ja również. Dużo nie myśląc, stanąłem między nim a Krisem, starając się przerwać przedstawienie.
- No, zostawcie go, pewnie się wstydzi.
Bożeee, już głupszej wymówki chyba nie mogłem wymyślić. Mimo to, wszyscy z cichym pomrukiem niezadowolenia rozeszli się w swoje strony. Został jedynie Kris, który ciągle cwaniacko patrzył się na Kyungsoo.
Dopiero później łaskawie spojrzał i na mnie.
Prychnął kpiąco i wyprostował się, patrząc na mnie z góry. Po chwili zrobił krok w naszą stronę, a ja gestem dłoni kazałem Do się jeszcze bardziej cofnąć za moje plecy.
Kris nachylił się nade mną i z cichym, ale jak zwykle kpiącym pomrukiem szepnął mi do ucha:
- Już wiem.

I odszedł, pozostawiając mnie w kompletnym oszołomieniu, bo o Boże, on wie.

6 komentarzy:

  1. Jejku kocham to opowiadanie! Kai taki zazdrosny o to ze kyungsoo i chanyeol spędzają ze sobą czas. Jak słodko! Do miał chłopaka? ?? Chce więcej na ten temat! Mam nadzieje ze baek zwróci uwagę na chanyeola i będą razem! I kurcze Kris wie ze dyo jest czlowieczkiem! ! I co teraz?! Ja chce więcej tego opowiadania! Czekam z niecierpliwością na next! Proszę dodaj go prędko!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdział jest genialny! najpierw zazdrosny Kai. widać, że nie może przeżyć, że Kyungsoo spędza więcej czasu z Chanyeolem i się od niego odsuwa. kochany zazdrośnik. nie podoba mi się tu rola Krisa, bo psuje wszystko. ingeruje w związek Baekyeola (który nie istnieje JESZCZE) oraz może wygadać tajemnicę Kyungsoo. zrobiło się ciekawie, ale i groźnie!
    pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz komentuje twojego bloga.Ten rozdział mi się tak spodobal ,ze pomimo jednej kreski zasięgu pisze komentarz.Przepraszam teraz obiecuje ,ze będę komentować.Masz wielki talent dziewczyno! Kocham to opowiadanie. A oneshot z hunhanem to sdhiaqah <3333 Wybacz mi za ten dość nie wylewny komentarz ,ale nie mam wifi w sumie... Następne komentarze będę o wiele lepsze. WENY i czekam na więcej !! to do następnego !!
    ps.przepraszam za błędy !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta pani u góry poleciła mi to opowiadanie i żebym skomentowała . Cóz nie umiem pisać komentarzy...Ale sie postaram. Opowiadanko jest genialne. Temat i ogólnie klimat mi się niesamowicie podobają. Jestem dopiero na 4 rozdziale ,ale postanowiłam napisać komentarz tu. Zaczęłam je czytać dzisiaj po południu i nie mogłam sie oderwać ,ale niestety musiałam. Cóóóóż . kolejne rozdziały bedziemy )ja koleżanka u góry) komentować. i powodzenia bo widzę,ze blog jest nowy. weny weny i jescze raz weny! ps.moje i komentarze oh sehunnie mogą być podobne bo w końcu siostry i podobny styl pisania ;__; :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie macie podobny styl pisania. ^^

      Usuń
  5. Genialne. Nic wiecej nie jestem w stanie napisac. Weny i czekam na wiecej i wiecej. Mam swietny klimat bo jest burza i moj tablet wariuje. :) czekam na 7 :*

    OdpowiedzUsuń