2.08.2015

Soul of light | Rozdział 8



 Tańczyliśmy tak 
jak nam zagrał


Trwaliśmy w ciszy, patrząc na siebie wyczekująco. Czułem jak kurczę się pod jego intensywnym spojrzeniem. Bałem się.
- Chanyeol – zacząłem poważnie, choć tak naprawdę nawet nie wiedziałem, co powinienem mu powiedzieć – To nie tak jak myślisz. – wybrałem chyba opcję najgorszą z możliwych, ale przynajmniej skłoniłem go tym do dyskusji.
- Och, doprawdy? – prychnął kpiąco – A mi się wydaje, że jest dokładnie tak, jak myślę. – warknął – Zabiłeś Krisa.
No, barwo za spostrzegawczość.
- Chanyeol, posłuchaj…
- Kai, tu nie ma nic do gadania. Jesteś mordercą. – podkreślił ostatnie słowo.
- Daj mi to wyjaśnić, bo to naprawdę nie jest tak, jak ty to sobie wyobrażasz.
Zmarszczył brwi, po czym zaplótł ręce na klatce piersiowej i wyczekująco na mnie spojrzał.
- Więc mów, chętnie posłucham.
Westchnąłem. Ale co ja miałem powiedzieć? Że Kyungsoo jest człowiekiem, a Kris się o tym dowiedział, więc go zabiłem? W dodatku zawarłem nielegalny pakt, bo tak. O Boże, Chan znienawidziłby mnie jeszcze bardziej.
- Nie chcesz mówić? – zakpił.
- Chcę. – odpowiedziałem natychmiastowo.
Tak naprawdę to nie chciałem. Miałem dość tego bagna, tego, że wszystko spadło na moje barki i matko, nawet Kyungsoo miałem już dość, choć coś w środku kazało mi tak nawet nie myśleć.
Po chwili zastanowienia zdecydowałem, że podejmę się ryzyka i powiem Chanyeolowi prawdę. Szansa na to, że utrzyma tajemnicę wynosiła jakieś pięćdziesiąt procent, ale szczerze wierzyłem, że okaże się prawdziwym przyjacielem, któremu mogę zaufać. Potrzebowałem właśnie kogoś takiego.
W ostateczności musiałbym uważać na wszystkich uczniów i uchronić mnie i Kyungsoo przed rzezią.
- Kyungsoo jest człowiekiem. – spojrzałem na niego poważnie, a on w odpowiedzi zamrugał kilkukrotnie.
- Zabijesz mnie, jeśli się okaże, że o tym wiem? – prychnął z nienawiścią, a mnie to dziwnie uraziło, bo cholera, polubiłem go, a tu się wszystko zaczęło sypać.
- Wiedziałeś o tym? – uniosłem brwi w akcie zdziwienia. On jedynie pokiwał głową. – Od kiedy? Jak?! – serio mnie zaskoczył. Spodziewałem się każdego, naprawdę k a ż d e g o, ale nigdy przenigdy nie pomyślałbym, że to właśnie Chanyeol mógłby zauważyć człowieczeństwo Do.
Może dlatego, ze miałem go za tępą pałę.
- Odkąd przyprowadziłeś go do pokoju. – tłumaczył - Nie miał aury, to było dziwne.
- Więc dlaczego mimo wszystko wypuściłeś plotkę o jego greckim pochodzeniu? – miałem ochotę mu siarczyście przywalić za dołożenie mi problemów.
- Bo mnie okłamałeś.
Westchnąłem.
A więc to była zemsta, co?
Uśmiechnąłem się. To było bardzo w jego stylu.
- I nigdy nie miałeś ochoty, by go… no nie wiem, zabić?
Chanyeol zaśmiał się głośno, po czym starał się uspokoić w swoich dłoniach.
- Zastanawiam się, za kogo ty mnie masz, Kai. – powiedział przez uśmiech. – Ale wiesz, to nie ja kogoś zabiłem. – spoważniał.
Wziąłem głęboki wdech. To ta chwila, by mu o wszystkim powiedzieć.
- Dobra Chanyeol, teraz słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać tego drugi raz. Do jest człowiekiem, Kris się o tym dowiedział, więc profesor uznał, że jeśli się wygada, będzie grozić nam wszystkim niebezpieczeństwo. To dlatego go zabiłem.
- Jaki profesor? – Chanyeol był bardzo skupiony, jego brwi zmarszczyły się i przysłoniły mu lekko zmrużone oczy.
- Pan Choi.
- O Boże, Kai, gdzie jest teraz Kyungsoo? – nie spodobał mi się jego ton głosu.
- U siebie.
- Chodź, nie mamy czasu! – ciągnąc mnie za rękę, wybiegliśmy na korytarz.
- O co chodzi? – byłem zdezorientowany i ogólnie to bardzo nie spodobała mi się jego reakcja.
- Jak myślisz, Jongin? Dlaczego wyrzucili profesora? – zawołał w biegu.
- Wyrzucili go? – uniosłem brwi do góry.
- A no tak, bo ty nie wiesz. – powiedział sam do siebie. – Kai, zwolnili go, bo uprawiał czarną magię oraz działał przeciwko radzie, nie możemy mu ufać.
Miałem pustkę w głowie. Mój ulubiony nauczyciel, który tak wiele mi pomógł, jest tak naprawdę wrogiem? Absurd.
- Skąd to wiesz?
- Niechcący podsłuchałem rozmowę jego i dyrektora.
- Niechcący. – prychnąłem cicho pod nosem, ale uwierzyłem mu. Widziałem szczerość i prawdziwość w jego reakcjach.
Dowiedziałem się o Chanyeolu czegoś nowego. Był jedną z tych osób, które zawsze wiedzą, co się dookoła nich dzieje i trzymają rękę na pulsie. Mimo, że nie był jakoś szczególnie mądry, to na pewno wyróżniał się inteligencją i bystrością.
Przyda się ktoś taki po mojej stronie.
Zatrzymaliśmy się przed drzwiami do pokoju Do. Moje żyły zatętniły gorącą krwią, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo. Co ja mówię?! Ja wiedziałem, że coś jest nie tak, czułem to. To ta cholerna demoniczna intuicja.
- Teraz musimy być bardzo ostrożni. Jeśli on tam jest, będziemy mieć przejebane. – powiedziałem poważnie.
Chanyeol stłumił śmiech i nic nie mówiąc, wpadł do środka robiąc niemały hałas. To było oczywiste, że obudzi i Luhana i Do, ale to nawet wyszło na dobre, bo w ich pokoju zawitał nieproszony gość.
- No proszę. – profesor odchylił się od Do i przyjrzał się naszej dwójce.
Luhan szybko podbiegł do Kyungsoo i tuląc go do siebie, starali się w kącie zarejestrować całe zajście.
O cholera, w samą porę.
Gdyby nie Chanyeol, kto wie, co by się stało?
Wiedziałem, że muszę mu za to podziękować, ale to później, bo musieliśmy się rozprawić z panem Choi i ogólnie jakoś przeżyć.
- Sądzę, Kai, że to zasługa Channiego? – prychnął siarczyście, a ja już nie rozpoznawałem w nim nauczyciela, którego miałem przyjemność poznać. Z szalonego i energicznego staruszka, stał się zgorzkniałym i poważnym złoczyńcą.
Tak też nawet wyglądał.
Już nie miał na sobie swoich kolorowych ogrodniczek, poplamionych eliksirami ani koszuli w kratę. Teraz przyozdabiała go czarna tunika i długi jedwabny płaszcz w tym samym kolorze. Włosy zamiast w swoim charakterystycznym nieładzie, tym razem były przylizane i perfekcyjnie ułożone.
Jakby wiedział, ze przyjdziemy.
- Fajne wdzianko. – prychnął Chanyeol, który automatycznie wysunął swoje szpony i wilcze zęby.
Gadkę zostawiłem jemu, bo postanowiłem, że ja zajmę się walką. Mimo wszystko byłem demonem, Chan nie miał szans w mierzeniu się z czarodziejem. Musieliśmy się jakoś zorganizować, więc mrugnąłem do niego, a on jakby wiedział, co mam na myśli pokiwał głową.
Nie wiem czy to zwykła intuicja, czy wyczytał to z moich oczu, ale wkrótce ruszył ku Kyungsoo i Lu, aby wziąć ich w bezpieczne miejsce, a ja rzuciłem się na profesora, który nawet nie zdążył zareagować i runął jak długi na ziemię .
Faktycznie, dzięki paktowi byłem silniejszy, więc dlaczego?
Dlaczego profesor dał mi tę moc i kazał mi zawrzeć ten cholerny pakt?
Zmarszczyłem brwi, a on się uśmiechnął.
- Widzę, że kontrakt działa. – powiedział, jakby czytał mi w myślach, po czym uśmiechnął się w chorej ekscytacji. Boże, czemu ja wcześniej tego nie zauważyłem? Już na pierwszy rzut oka było widać, że z nim jest coś nie tak.
- Dlaczego? – zmarszczyłem brwi.
- Bo to cię zgubi. – syknął mi prosto w twarz - Dałem ci słabość, bo żadnej nie miałeś. – dosłownie warczał. Widziałem w jego oczach, że ciemność jego magii zaczęła go pochłaniać.
- Dalej nie mam słabości. – prychnąłem, wbijając swoje kolano w jego brzuch. Syknął z bólu.
Co jak co, ale nie-na-wi-dzi-łem używać magii. To nie tak, że nie umiałem, czy nie mogłem, po prostu miałem hm, swoje sposoby.
- Masz. – uśmiechał się szerzej – Kyungsoo. – dodał, po czym spojrzał w stronę moich przyjaciół. Automatycznie upadli. Byłem zdezorientowany, bo cholera, jak on to zrobił? Jeśli służył telekinezą, to ten stary dupek mógł mierzyć się nawet ze mną. I nim zdążyłem cokolwiek zrobić, poczułem, że tym razem to on dociska mnie do podłogi.
- Będziesz gnił z cierpienia za każdym razem, gdy coś mu się stanie. – znowu spoglądnął w ich stronę, ale tym razem tylko Do bezwładnie poleciał na ścianę i gdy tylko o nią uderzył, opadł na ziemię już nieprzytomny.
O boże, takiego gniewu jeszcze w życiu nie poczułem. Moja krew zaczęła się gotować tak bardzo, że stała się aż bolesna. Wściekłość podbudowywała moją moc i dosłownie czułem jak ze mnie wypływa wraz ze wzburzonym krzykiem. Coś w moim wnętrzu zaczęło wrzeszczeć, bym szybko powalił tę starą gnidę i własnymi rękoma udusił, by z fascynacją oglądać, jak umiera.
Bo kurwa, podniósł rękę na  mojego Kyungsoo!
Wiedziałem, że moja reakcja jest związana z paktem i, że profesor mnie prowokuje, ale nie potrafiłem się uspokoić.
-Czego ty tak właściwie chcesz? – syknąłem.
- Zemsty. – odpowiedział natychmiastowo, po czym zaśmiał się donośnie i zniknął.
Tak po prostu rozpłynął się w powietrzu razem z ciężarem przygniatającym moje ciało.
Cisza.

+

Ja, Kyungsoo, Luhan i Chanyeol siedzieliśmy na podłodze i bez słowa lustrowaliśmy się wzrokiem. Wiedzieliśmy, że powinniśmy porozmawiać na ten temat, a szczególnie z elfem, który zupełnie nie miał pojęcia, co się tak właściwie wydarzyło. Cóż, nie chciałem go wtajemniczać, dlatego zasadniczo go zbyłem.
- Luhan – zacząłem. Spojrzał na mnie jeszcze bardziej intensywnie niż wcześniej. Wiedziałem, że mi nie ufał. Już na samym początku widziałem, że miał do mnie niemałe uprzedzenie, a po tym zajściu pewnie nawet nie wiedział, czy nie powinien się mnie obawiać. – Przede wszystkim nikomu ani słowa. My się tym zajmiemy. – spojrzałem porozumiewawczo na Chanyeola, który pokiwał znacząco głową.
- Mam o tym wszystkim zapomnieć, jakby to się nie wydarzyło? – widziałem jego podenerwowanie. Ciągle drżał.
- Jeśli byś mógł… to tak. – Chanyeol uśmiechnął się pokrzepiająco i chciał nawet uchwycić jego dłoń, ale ten najeżył się i odsunął.
- Żartujecie. – spojrzał na nas spod byka. – To był profesor Choi, prawda? – kątem oka spojrzeliśmy na siebie z Chanyeolem. – A więc to był on. – kontynuował – Dlaczego on był… taki? Czego od nas chciał? Czego chciał od Kyungsoo? I po co…
- Słuchaj kotek. – byłem wdzięczny Channiemu, że przerwał mu ten wywód. – Wielu rzeczy sami nie wiemy i jest to trudniejsze niż ci się wydaje. Dla twojego bezpieczeństwa i świętego spokoju lepiej pozostaw tę sprawę nam.
Luhan naburmuszył się co nieco i wydymając wargi, zaplótł ręce na klatce piersiowej.
- Albo mi powiecie, albo jutro cała szkoła się o tym dowie.
Chanyeol westchnął głęboko, zamykając na chwilę oczy. Widziałem, że się lekko zirytował, ja zresztą też.
- Niech ci będzie. – odezwałem się – Powiemy ci.
Luhan uśmiechnął się zwycięsko, widocznie zadowolony z osiągniętego celu i szczerze powiedziawszy, czułem do niego żal, bo mimo, iż miał szansę się wycofać z tego bagna, nie wykorzystał jej, podczas gdy ja już dawno bym to zrobił. Chciałbym tym pieprznąć i pójść spać, czekając na następny rutynowy dzień.
Tak było wygodniej.
- Profesorowi odbiło, bo go zwolniono. Bardzo kochał tę pracę, więc chciał się zemścić, pojmując jednego z uczniów. To widocznie miał być Kyungsoo. – chyba mi uwierzył.
- Ale skąd wiedzieliście, że tu będzie? – znowu zmrużył oczy.
Spojrzałem na Chanyeola błagalnym wzrokiem.
- Słyszeliśmy jakiś hałas w waszym pokoju. – pospieszył mi z pomocą.
- Ale nie chcecie tego tak zostawić? – spojrzał na nas niepewnie.
- Oczywiście, że nie. Jeszcze dzisiaj chcemy iść zgłosić skargę do dyrektora.
Luhan odetchnął z ulgą i gdy tylko zakończyliśmy sprawę, wraz z Kyungsoo udali się z powrotem do łóżek, choć zbytnio mi się to nie podobało. Martwiłem się, że profesor mógł wrócić i zrobić coś podczas naszej nieobecności.
- Kai, musimy iść. – Chanyeol zaśmiał się, usiłując odciągnąć mnie od drzwi do ich pokoju.
- Popilnuję ich, tak na wszelki wypadek.
- Dobrze wiesz, że nie możesz.
Westchnąłem.
- Ile nam to zajmie?
- Około 30 minut.
Długo. W ciągu trzydziestu minut profesor bez pośpiechu mógłby pojmać/zabić/coś zrobić Kyungsoo. Nie podobało mi się to, a Chanyeol widząc moją skwaszoną minę, dodał:
- Spokojnie, nic im nie będzie. – uśmiechnął się – Dzisiaj na pewno nie wróci. Poczeka na odpowiedni moment.


+


Stanęliśmy przed drzwiami do pokoju dyrektora.
Mieliśmy jedynie mu o wszystkim powiedzieć i choć wiedziałem, że trudno będzie mi się przyznać do pomyłki i błędu, dobrze wiedziałem, że musiałem to zrobić. Byłem lekko zagubiony. Nie wiedziałem, która ze stron jest tą właściwą i przede wszystkim, która nie zrobi D.O krzywdy, bo cholera, przez ten cholerny pakt to było dla mnie najważniejsze.
Drzwi otworzył nam wysoki, potężny mężczyzna z wypłowiałymi włosami. Mimo wieku nadal wyglądał rześko i groźnie, być może to przez bliznę ciągnącą się od jego skroni aż po policzek. Dyrektor - który nawet nie wyglądał jak dyrektor - był zbyt silny i niebezpieczny, by porównywać go do stereotypowych staruszków z brodą i laską.
Dyrektor Akademii Satfold był prawdziwym przywódcą.
Nim zdążył otworzyć usta, Chanyeol swoim głębokim, poważnym głosem powiedział:
- Sprawa jest niecierpiąca zwłoki. – przypatrywaliśmy mu się przez chwilę, on również nam się przyglądał, po czym gestem dłoni zaprosił nas do środka.
Weszliśmy do pokoju cztery razy większego niż te uczniowskie. Był w odcieniach szarości z czarnymi dodatkami i zawierał bardzo wiele zbędnych rzeczy, takich jak stół do bilardu, barek z alkoholem a nawet własną kuchnię i mini salonik.
Prawie jak apartament.
Rozsiedliśmy się na skórzanej, czarnej kanapie i spojrzeliśmy na siebie. Byliśmy z Chanyeolem przygnieceni bogactwem tego miejsca i choć nigdy niczego nam nie brakowało, tym razem aż zaniemówiliśmy.
Ale dobra, były ważniejsze rzeczy niż mini mieszkanko naszego dyrektora.
- Więc jaka poważna sprawa nie pozwoliła mi dłużej pospać? – wbrew pozorom miał całkiem przyjemny i ciepły głos.
- Profesor Choi nieco namieszał.
Dyrektor uniósł brwi i spojrzał tym razem na mnie. Zastanowiłem się, czy powinienem mu wspominać o pakcie i Kyungsoo, po czym doszedłem do wniosku, że nie miałem wyboru. Wcześniej czy później i tak by się dowiedział.
- Niech pan wysłucha nas w takim razie do końca i dopiero wtedy ustalimy, co powinniśmy zrobić.
- Nie rozumiem. – zmarszczył brwi.
- Niech pan obieca, że nam pan nie przerwie i co gorsza w żaden sposób nie zareaguje.
Bałem się, że gdy napomknąłbym o Kyungsoo, dyrektor mógłby zachować się irracjonalnie i coś z tym fantem bardzo dla mnie niefajnego zrobić. Na przykład go zabić. Choć w sumie był demonem i nie powinno to mieć na niego żadnego wpływu.
Westchnął.
- Dobrze, obiecuję.
Uspokoiłem się lekko.
- W takim razie powiem wszystko od początku. – i wtedy opowiedziałem mu o tym, jak spotkałem Kyungsoo oraz kim on jest. Dyrektor nie zareagował jakoś specjalnie, jedynie uniósł brwi w widocznym zdziwieniu. Następnie oznajmiłem mu, że zawarłem z pakt z Do, choć ledwo przeszło mi to przez gardło, bo kurewsko się bałem. Jak się okazało, nie miałem czego, bo dyrektor na tę wiadomość jedynie zmarszczył brwi, ale kazał mi kontynuować. Niemal szeptem obwieściłem morderstwo Krisa i co dziwne, twarz dyrektora nie wykazywała wtedy niczego, zero emocji, zwykły, standardowy poker face. Opowiedziałem mu więc, jaki udział miał w tym wszystkim nasz kochany profesorek, a na deser zostawiłem jego napaść na pokój Kyungsoo.
- I gdy spytałem się, dlaczego to wszystko robi, odpowiedział, że dla zemsty.
Wyprostowałem się, czując ulgę po wygadaniu się. To było to, czego potrzebowałem. Zrzucić z siebie ciężar tej tajemnicy.
- Więc przede wszystkim nie bójcie się, ta cała rzeź, o której mówił Choi jest kompletnie nieprawdziwa.
- Dlaczego mamy wam ufać? – Chanyeol zmarszczył brwi.
- Skoro mi nie ufacie, dlaczego zwróciliście się do mnie o pomoc? – po pokoju rozniósł się jego potężny śmiech. – Nie podejmujemy się tak radykalnych środków, spokojnie. – uśmiechnął się. – Gdybyśmy wiedzieli od początku, na pewno wypuścilibyśmy stąd tego chłopca i po sprawie.
Wypuściliby go. Nie miałbym okazji go poznać, nadal byłbym niepotrzebny i nikt nie zwróciłby na mnie uwagi. O cholera, mimo wszystko cieszyłem się, że to potoczyło się tak, a nie inaczej i wiem, to bardzo egoistyczne podejście.
- Jeśli chodzi o pakt. – westchnął, a po moich plecach przeszły dreszcze – Obawiam się, że to nieodwracalne i Jongin, przykro mi, ale będziesz musiał się z tym użerać do końca życia.
I tyle? Bez krzyku, kar i bicia? A gdzie bicz i chłosta w twarz?
- Pakty są nielegalne.
- Ale to wyjątek. Zmanipulował wami, zrozumieją. – uspokoił mnie. Cholera, dyrektor w jednej chwili zdobył mój szacunek i uznanie. – Gorzej z zabójstwem Krisa, bo wiesz Jongin, to jednak morderstwo.
Chyba się załamałem. Chanyeol pogładził mnie po plecach i byłem mu niesamowicie wdzięczny za ten gest, bo mimo wszystko dodał mi nim otuchy. Czułem, że mam w kimś oparcie i boże, słyszycie to? Mam przyjaciela. Kiedyś myślałem, że to niepotrzebne i bardzo problematyczne, ale wtedy zrozumiałem, że to było coś, czego potrzebowałem od bardzo dawna.
- Ale jesteś moim uczniem, jednak czuję do ciebie jakąś tam małą malutką sympatię i w dodatku wiem, że twoja sytuacja była ciężka, bo Choi manipulował tobą jak marionetką – zabolały mnie te słowa, gdyż uraziły moją dumę – Dlatego wymyślimy do śmierci Krisa inną historię i możesz być spokojny, gdyż kara cię nie dosięgnie.
Chyba pokochałem tego kolesia. Już wiem, dlaczego został dyrektorem. Potrafi zajebiście zadbać o swoich podopiecznych i kurde, byłem mu nieziemsko wdzięczny, bo gdyby nie on, nadal tkwiłbym w tym gównie.
- I ostatnia sprawa Jongin, nie odstępuj od Do na krok. Masz go pilnować, rozumiesz? – spojrzał na mnie poważnie, a ja biorąc na siebie całą odpowiedzialność, pokiwałem głową.

W sumie i tak nie miałem wyboru. Ja i Kyungsoo byliśmy powiązani paktem, którego nikt nie może zerwać.


To zdecydowanie najdłuższy rozdział tej serii. Jak widać nastąpił zwrot akcji i jak ja to pisałam, to miałam takie wow, mózgu, zaskakujesz mnie. Hahaha. W każdym razie baaardzo, baaaaardzo dziękuję za tak duży odzew z Waszej strony, bo to jest tak nieziemsko motywujące! Nie obraziłabym się, gdybyście pod tym rozdziałem też zostawili komentarze, haha :)

10 komentarzy:

  1. Aigo przepraszam ze ostatnio nie skomentowałam ale mi się tak nie chciało... ale oczywiście rozdział zaraz po dodaniu przeczytałam.
    Zły profesor TK zdradzić i oszukać kaia i kyungsoo skandal! Podoba mi się to ze kai dogaduje się z channkim i się naprawdę zakolegowali. Trochę szkoda krisa ale teraz baek jest wolny i chanyeol może korzystać. Rozdział się czytało ciekawie! Strasznie to wciąga czytasz czytasz a tu boom koniec i smuteczek. Wiesz czego mi brakuje w tym opku kaisoo!!! Kiedy kai się zakocha i kiedy będzie pocałunek! Wg jak się zakochaja to co będzie z paktem ?? Chce juz kolejny rozdział bo tyle pytań się nasuwa ... czekam z niecierpliwością ! Pozdrawiam<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie się powtórzę ale co tam. To było genialne. Mindblowingly awesome. Postawa Chanyeola i dyrektora na duuży plus. Przestraszyłam się trochę zachowania profesora Choi'a, ta jego zupełna przemiana i słowa były zupełnie inne, takie wow. Szczerze, niespodziewałam się tego po nim i było to dla mnie niemałym zaskoczeniem. Nie mogę się doczekać co będzie dalej, także życzę Ci dużo czasu i weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że byłam przekonana iż Chanyeol pobije Kai'a, cała szkoła się dowie o tym kto zabił Krisa, a D.O zostanie zabity i jedynie Kai będzie go mógł znów przywrócić do życia, ale w zamian sam podda się okrutnym konsekwencją XD o tak łagodnym przebiegu akcji nawet nie myślałam, ale to mnie bardzo cieszy, bo nie lubię takich dramatów bez wyjścia. Liczę że następne rozdziały pokażą narastające uczucie między tą dwójką, jakąś ekstra namiętność hah 8D

    Kyo

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, co za rozdział! Choi to okropna szmata, ale w sumie mnie to nie dziwi - od początku był podejrzany~ Dyrektor? Mistrzostwo świata ♡ Świetna postać! Przy okazji - czekam na reakcję Baeka na śmierć jego chłopaka. Liczę na Channiego-pocieszyciela i cudownego BaekYeola w rezultacie :3 Weny życzę i pisz szybciutko, bo nie mogę się doczekać nowego rozdziału :3

    yehetasshole.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu uwielbiam Cię. Pisz szybko! Szczerze nie jestem dobra w pisaniu komentarzy,ale no to jest hdgydghegsjsbdhb. Nie spodziewalabym się takich obrotu zdarzeń... Czekam teraz na jakies sceny Kaia i Do. Weny!!! :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabilaś mnie tym rozdziałem. Ja wieczorem wracam do domu ,więc jq i siostra dodamy komentarze. kocham cię...
    Lee Taeemin.

    OdpowiedzUsuń
  7. Well hello, Invisible!
    To znowu ja!
    Z góry muszę Cię przeprosić, że komentarz dodaje dopiero teraz, pomimo tego, że rozdział przeczytałam dwie godziny po wstawieniu. Hm, wolałam chyba przeczekać tą noc, niż pisać jakieś głupie brednie, co było bardzo możliwe :D
    Okej, na początek zacznę może od tego, że... mam mieszane uczucia odnośnie tego rozdziału.
    Bo to jest tak, że ogólnie jestem totalnie wdzięczna za to, że dodałaś go tak szybko! (Woah, podziwiam za tak szybkie pisanie
    >.< )
    Ale... no właśnie: ale. Cholera jasna. Czegoś mi brakowało w tym rozdziale! ( I nie, tutaj na pewno nie chodzi o Kyungsoo, który W OGÓLE nie jest moim UB, poważnie) raczej mam wrażenie, że wszystko działo się lekko za szybko? Może i bez uczuciowo, to lepsze określenie...
    Tzn, brakowało mi jakiś głębszych uczuć/odczuć Jongina, który niby wszystko opowiadał, ale tak, jakby go to jakoś specjalnie nie ruszało.
    I opisy mr Choi, i całej tej sytuacji... Hm. Tutaj też brakowało mi czegoś głębszego, bo niby był jego opis i to, co się z nim działo, ale... to było takie puste, takie... szybkie. Może to ja czekałam na jakieś głębsze opisy czy wyznania i właśnie prawdopodobnie dlatego miałam takie odczucia, za co musisz mi wybaczyć, ale naprawdę wiem, że piszesz świetnie, i że stać Cię na więcej!

    Poza tymi szczególikami, które mnie z lekka omotały, reszta była jak najbardziej na tak, ale to już wiesz, że przeczytam wszystko, co mi dasz ._.
    Muszę przyznać, że mnie cholernie zaskoczyłaś. Takiego zwrotu akcji się ni ciula nie spodziewałam i chyba nadal jestem w szoku, pomimo, że ten nauczyciel od początku jakiś taki lewy mi się wydawał XD
    Cieszę się, że Chanyeol jakoś przyjął tą wiadomość, chociaż ja i tak uważam, że stało się tak, iż, ponieważ, dlatego, że: MA W KOŃCU WOLNĄ RĘKĘ I MOŻE IŚĆ POCIESZAĆ BAEKHYUNA, KTÓRY ZAPEWNE "UMIERA" Z TĘSKNOTY ZA KRISEM. AWWW.
    Lubię to *daje okejkę i zaczyna klaskać* Cholera, nie wiem czemu tak kibicuję Baekyeolowi, ale to chyba przez pociąg do zakazanych miłości pomiędzy odwiecznymi wrogami, którzy żyli w dwóch odległych światach/rasach blablabla. Taaak, to są moje klimaty >.<
    Omg, ja tylko czekam na jakąś dobrą akcję z kaisoo, którzy są dla siebie stworzeni, co mogę potwierdzać każdemu kto zapyta.

    Rozciapciał mnie dyrektor (który z tą szramą na twarzy przypomniał mi o "Popku i jego młodym sobowtórze XDD", bo niby taki twardy, ale wszystko przyjął tak... dziwnie normalnie.
    Aż mnie zatkało, kiedy ot tak sobie powiedział, że zatuszuje śmierć Yifana. Cholera, czemu moja dyrektorka taka nie jest? Od razu pozbyłabym się kilka osób :'))
    No bynajmniej mam nadzieję, że ten nie robi sobie żadnego fejka, tylko poważnie jest dobry, bo inaczej się rozpłaczę.

    Ah właśnie! JAK ONI MOGLI OKŁAMAĆ ELFA LUHANA?!
    Przecież mam takie spazmy do niego, a Ci sobie bezczelnie kłamczą mu w oczy. Nienienie. On przytulił Kyungsoo. #O_rzesz_ty_w_mordę_to_było_cudowne

    Dobra, kończąc te głupie gadki, o tym co działo się wyżej, dodam jeszcze tylko, że dziękuję za tak szybkie dodanie rozdziału.
    I pamiętaj, że wciąż jestem zauroczona Twoim stylem i fabułą, którą wymyśliłaś. Aha, no i tym, że jest to kaisoo. A każdy wie, że kaisoo to dobro. Dobro, które mam nadzieję zostanie rozwinięte w następnych rozdziałach ♥
    Invisible! Wciąż Cię uwielbiam i mam nadzieję, że mi przebaczysz te słowa na początku komentarza. Aish :/
    Dużo weny, pokładów czasu i chęci do dalszego pisania! ♥ / Kummie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci nawet nie mam czego wybaczać! Powinnam Ci dziękować, bo dzięki Tobie będę widziała, co powinnam poprawić i na czym się skupić.
      Kurde no, dziękuję! ♥

      / Invisible

      Usuń
  8. Um miałam skomentować rozdział wczoraj ,ale było pare komplikacji. No cóż, rozdział baaardzo mi się podobał. Nie spodziewałabym się niektórych rzeczy..Kompletnie nie wiem co napisać. Denerwuje mnie to ,ze kompletnie nie umiem pisać komentarzy. Czekam na więcej i postaram sie napisać cos bardziej sensownego. Życzę weny :**

    OdpowiedzUsuń